W ostatnich latach powstało wiele firm oferujących płatności online. Kiedyś robiąc zakupy w Internecie mieliśmy do wyboru płatność zwykłym przelewem i ewentualnie wysyłkę za pobraniem. Obecnie, przechodząc do zakładki płatności, oprócz standardowych opcji pojawia się kilka lub czasem kilkanaście kolorowych przycisków umożliwiających opłacenie naszych zakupów na każdy, możliwy do wyobrażenia sobie, sposób.

Klasyczne przelewy ekspresowe oferowane przez PayU czy Przelewy24, płatność przez PayPal, płatność odroczona z Klarną czy w przypadku zakupów firmowych – ekspresowy leasing poprzez LeaseLink. Do tego dochodzi jeszcze płatność BLIK’iem czy zwykłą kartą kredytową. Wejście w kategorie zakupów w walutach obcych, daje nam jeszcze większy wybór sposobów płatności. Możemy na przykład skorzystać z dynamicznie zyskującego na popularności Revolut. O bardziej egzotycznych formach, jak płatności kryptowalutami, nie wspomnę. Wielość możliwości pokazuje, jak bardzo rynek płatności i szeroko pojętego finansowania rozwinął się w ostatnich latach. Jednak nie trudno odnieść wrażenie, że wielu dostawców płatności oferuje tak naprawdę tę samą usługę pod innym logotypem. Oczywiście ze strony sklepu różnice są bardziej znaczące, choć nie tak istotne, jak mogłoby się wydawać. Jednak dla konsumenta nie ma dużej różnicy czy zapłaci klikając w logotyp PayU czy Przelewy24, czy może zapłaci bezpośrednio BLIK’iem… Czy taka sytuacja nie wymusi w przyszłości konsolidacji na tym rynku? Pierwsze tego oznaki są już widoczne.

Komentarz pochodzi z raportu Claim Value za II kwartał 2018 roku. Całość dostępna jest tutaj

Konsolidacja na rynku płatności

Powiązane zagadnienia

Nowości w ustawie o usługach płatniczych

Doradztwo dla sektora finansowego

Finanse przedsiębiorstw

 

Wstecz